Dyskusja o 6×20 „The Wolves of War” !

Zapraszam do dyskusji o finałowym odcinku TW. Co sądzicie o zakończeniu serialu ? Będziecie tęsknić za całą obsadą ?

This article has 43 Comments

  1. Dla mnie masakra :/ Wgl ten sezon był moim zdaniem zrobiony tak aby szybko tylko go zakończyć :/
    -Scott nie wiadomo po co sobie tak naprawdę wydrapał oczy bo mógł mieć ciągle zamknięte i tyle, a zaraz i tak Stiles wpadł z proszkiem..
    -I wgl co to za pokonanie Anuk Ite? Rozumiem, tylko tak można było go pokonać no ale bez przesady, to było słabe..
    – A Gerard i ta czarna? Miałem nadzieję, że jednak Scott go dorwie, a nie, że Kate i jeszcze ta chwilowa rozmowa z synem… Wgl miałem nadzieję, że tę murzynkę (nie pamiętam imienia) ktoś rozerwie na strzępy czy coś..
    -Albo walka w szpitalu… Jakim cudem matka Scotta już jest w stanie biegać, wgl stać itd? Jakim cudem kule karabinów z kilku metrów ledwo sięgają Liama i Theo? Wgl dlaczego jakiś zwykły człowiek jest w stanie bez problemu siłować się z Liamem?
    – Derek.. Fajnie, że jest ale niczego wielkiego nie wniósł oprócz uratowania Scotta itd.. A później? Tylko był z nimi i to tyle..
    – Jackson i Ethan.. Wrócili tylko po to żeby być przetrzymywani, torturowani i wrócić do Londynu.. To głównie tyle..
    – Wgl Jackson… Pół Kanima pół Wilkołak? Serio? Ehh..
    – Deucalion.. Szkoda mi go, był fajna postacią, a zrobili z niego coś takiego..
    – Parish.. Ogar Piekielny, niby taki potężny, a jakiś taki jednak słaby..
    – Nadal nie wiem gdzie ta potęga Scotta w byciu Prawdziwym Alfą..
    – I związek Scotta z Malia, strasznie na siłę.. Lepiej gdyby był sam..

    Ja wiem, straszny hejt ale ja się po prostu zawiodłem na tym całym sezonie.. Oglądałem Teen Wolf od premiery pierwszego odcinka i liczyłem na o wiele lepsze zakończenie, na naprawdę dobry sezon.. A dla mnie był najgorszy, wgl słaby, tragiczny.. Wszystko na siłe i aby zrobić…
    Już lepiej byłoby zrobić kilku odcinkowe spokojne zakończenie, albo nawet takie dwu godzinne, pokazać jak paczka radzi sobie osobno i że pomimo tego są i będą zawsze złączeni.. Zostawić Gerarda, Kate, Deucaliona i pokazać, że gdzieś tam się czają w ukryciu… Byłaby otwarta furtka na koniec.. Teraz też jest ale taka naprawdę słaba..
    Fajnie było zobaczyć prawie wszystkich razem ale niestety to nie sprawi, że nagle sezon będzie świetny..
    Ehh…
    Ale i tak będę tęsknił za tym serialem i mam nadzieję, że kiedyś zrobią jakąś kontynuację.. 😉
    Polecam i pozdrawiam
    Stanisław Wokulski

  2. 1. Pewnie, walka zaczęła się dopiero jak Derek wszedł do gry, wcześniej chowali się jak przestraszone dzieci….
    2. Scott jako alfa pokazuje tylko, że umie wyznaczać ludzi do zadań, ale może to się liczy najbardziej? W końcu „pracuj mądrze a nie ciężko” 🙂
    3. Tak, popiół górski… a może właśnie o to chodzi? Często najprostsze sposoby są najlepsze i niepotrzebnie komplikujemy sobie życie?

    Jeśli resztę odcinków okresliłabym jako średnie to ostatni mi się naprawdę podobał:)
    No i wrócił Mietek, wrócił humor 🙂

  3. Może coś mi umknęło w tym sezonie, ale od kiedy Jackson znów jest kenemą??
    Poza tym finał ujdzie, chociaż przesadzili z siłą uczucia Skotta do Mali, ale chociaż w końcu Gerard nie żyje 😀

  4. Dostaliśmy bardzo dobre zakończenie. Dużo postaci w jednym odcinku, Derek, Stiles i jego poczucie humoru, Sterekowy moment, bliźniak, Jackson(scena z ogonem genialna), anuk-ite pokazał nam Daracha, Berserka i Nogitsune, prawie wszyscy nadnaturalni przeżyli, Scott nie denerwował, Kate wpadła do dziadzia, szeryf dostał scenę gdzie mógł powalczyć pięścią, Parrish jak zawsze ma swój urok, tata Scotta zawsze mile widziany, pocałunek Melissy i Argenta, Theo i inni. Mimo że trochę dziwnie się oglądało to wiem że zrobili to najlepiej jak mogli i to jest piękne pożegnanie.

    Jedyne czego zabrakło to Deaton(chociaż na końcu wyskoczył na sekundę). Nie odczułem braku Isaaca, ale teraz mi się przypomniał i fajnie by było wiedzieć co u niego. Szkoda i to bardzo Deucaliona. Rozumiem że musieli go uśmiercić bo by jeszcze sam zabił inuka i dziadzia ale kilka kulek w plecy? Nie raz zwykłe bety postrzelone były i wszystko ok a Deucalion to demoniczny wilk, alfa alf, niszczyciel, siłacz lepszy od Pudziana i jakieś 3 zwykłe kulki go powaliły? Dziadzia jakoś mi nie szkoda, już swoje przeżył i walczył ale samą postać lubię. Sezon może nie powalał jak powinien ale nadal dużo lepszy od tego z jeźdźcami.

    Podobno ma coś kiedyś powstać w świecie teen wolfa. Ktoś wie czy to prawda i będzie jakiś serial/film?

    Co ja teraz będę oglądał? Tyle seriali się pokończyło a Teen Wolf najlepszy jest. Szkoda że w całym 6 sezonie tak mało Stilesa i Dereka ale nie można mieć wszystkiego.

    Dylan(Stiles/Mietek) to świetny aktor i cieszę się że też gra w filmach. Czekam na 3 część labiryntu i americans assassins.

  5. Bez sensu to jest koniec ….. koniec wygląda na taki jakby mieli kontynuować teen wolf … scott poznaje nową bete prawdopodobnie znowu swoją i mowi tej becie ze moze sie przylaczyc do stada ale musi walczyc przeciwko manroe po czym nagle sie zakonczylo ^^

  6. Lekkie odczucia po tym sezonie mam tak jakie reżyserowanie chcieli wcisnąć wiele rzeczy tylko w 10 odcinków. Takie mam niestety wrażenie na pewno obejrzę jeszcze raz wszystkie sezony bo warto … jedynie co można napisać SZKODA i jeszcze raz szkoda, że już nigdy nie obejrzymy naszego nastoletniego wilkolaka 🙂

  7. Jak na serie ciągnącą się przez 6 sezonów to uważam, że zakończenie było strasznie słaaaabe. Pomijając że cały odcinek ogólnie był dobry to końcówka słaba. Nic właściwie nie pokazali takiego wzruszającego, krótkie urywki dalszego życia bohaterów po stoczonej walce czy coś w ten deseń. W finale 5 sezonu już świeczki w oczach mi się zrobiły jak Scott jedzie ze Stilesem jego autem i dostają zgłoszenie że znaleziono ciało w lesie, wtedy naszła taka nostalgia do początku całej serii i chciało się płakać, a w obecnym zakończeniu 6 serii nie było nic takiego.. Powinni wziąć przykład z finału The Vampire Diaries, bo tam zrobili to moim zdaniem znakomicie, pokazali każdego bohatera i widz był wzruszony i to mnie najbardziej boli w tym odcinku. Pomijając już to tragiczne zakończenie to odcinek bardzo dobry, fajnie było zobaczyć stare twarze mimo, że nie odgrywali jakiejś znaczącej roli w finale. Mimo wszystko będzie się tęsknić za serialem, ale to i tak już nie to samo co pierwsze dwa sezony, które może ze strony kameralnej, efektywnej były słabe to jednak były dwa poziomy wyżej niż reszta. Pozdrawiam wszystkich młodych wilków, widzów tego serialu! 🙂

    1. branie przykładu z finału TVD to chyba akurat najgorsze, co można zrobić. ;D Było napisane tylko po to, by przepchnąć Caroline do łóżka Klausa, ratując tym samym oglądalność TO. -_- w TW przynajmniej nie pouśmiercali postaci tylko po to, by inne mogły mieć nowe romanse w spin offie. ;p

  8. Finał był trochę lepszy niż to co widziałam ostatnio. Tak trochę w duchu pierwszych sezonów. Nie bolało mnie jak oglądałam, ale szału nie robiło. Było po prostu ok. Pomysł z pokonaniem, to żenada. Nie wierzę, ze nikt wcześniej ani nie wpadł ani nie próbował jarzębiny. Choć to drugi najprostszy sposób, to cieszę się, ze jednak nie walnęli lustereczka, czego bałam się jak pokazali to całe przemienianie w kamień. Boli mnie też, ze miał to być taki mroczny sezon, co nawet im się to udało- a tu przyszedł finał i śmiesznie się zrobiło nawet podczas walki. Minus też za zakończenie wielkim happy endem- wszyscy odratowani, nawet ci zamienieni w kamień. No i ja si,ę pytam gdzie te śmierci nam obiecane? Bo jedyną osobą, którą zabili, a z którą mogłam stworzyć jakąś więź był Deucalion, reszta była tak mało ważna i prawie w ogóle się nie pojawiali. Minus też za zaczęcie od skoku czasowego, co już na początku pokazało nam, że minimum te 2 osoby przeżyły.

  9. mi się nie podobało to że nie pokazali wątku miłosnego stilesa i lydii no kurcze w 1 części sezonu pokazują że się całują a w finałowym odcinku drugiej części jakby nigdy nic ? bez sensu zupełnie

    1. no właśnie, i jeszcze brak czegokolwiek z ich strony. nie ma nawet powitania. Na widok Jacksona był uścisk czy coś, a między nimi to nic….

  10. Bardziej zastanawia mnie to po co Konczyc w taki sposob jak mial by byc kolejny sezon ? Monroe zyje i Poluje A Scot zbiera stado… Bez sensu. Bo po takim zakonczeniu to 90 % ludzi by chyba pomyslala ze bedzie kolejny sezon.

  11. Ten sezon miał swoje plusy i minusy:
    PLUSY:
    -powrót Stilesa <3 <3 <3 oraz monolog o jego postrzelonym palcu
    -scena walki Szeryfa
    -głównym lękiem Petera było coś związanego z jego córką
    -heroiczna scena Trenera, który ratuję Jacksona i Ethana w najbardziej pomysłowy i skuteczny sposób w sezonie <3 <3 <3
    -to, że wreszcie Theo nauczył się odbierać ból (ta całą scena ściskała za serce) <3 <3 <3
    MINUSY:
    -Mieczyslaw w sezonie 6 pojawia się zdecydowanie za mało razy. W 6b tylko możemy go oglądać w odcinku 11 oraz 20
    -beznadziejny sposób na pokonanie tego BARDZO złego i potężnego potwora
    -sposób uleczenia Scott'a po którym mi zrobiło się niedobrze
    -6a kręci się wokół Stydi, a tu wcale ich nie ma. Więcej miłości jest w powitaniu Jackson'a i Lydi niż w trzymaniu się za rączki Lydi i Stilesa (chodź pewnie wiem o co chodziło w radzie Lydii by Mali'a pocałowała Scotta. W ten sposób scenarzysta nawiązuje do pocałunku Stydi z 3×11)
    -Monroe żyję
    -Theo nie jest w Stadzie Scott'a chodź powinien
    -Wojna ostateczna wcale nie była taka ostateczna ponieważ łowców Monroe jest więcej niż było
    -początek zdradza zakończenie
    -za mało tego całego mroku wylewającego się ze zwiastunu
    -wątek Mali i Scotta jakoś średnio mi się klei
    -oraz to zakończenie, które nie przypomina zakończenia całego sezonu i nie daje nam upragnionej informacji co dzieje się z bohaterami po wszystkim (gdzie studiują, czy zostają ze sobą)
    -oraz nowa postać, która wyskoczyła jak diabeł z pudełka i niczego do fabuły sensownego nie daje.

    Zakończenie Teen Wolf'a dość słabe 5,7/10. Cały sezon 6 rozczarowuję w porównaniu do reszty odcinków. Gdyby akcja z odcinka 20 została rozbita na kolejne 41 minut może wszytko wyszłoby lepiej. Co nie zmienia faktu, że ten serial jest jednym z najlepszych z jakimi miałam do czynienia.

  12. jakbym mial tutaj podsumować caly serial , pisałbym do rana a jest 1 w nocy. ogólnie wiec:

    ten odcinek jak dla mnie uratował sezon, choć szkoda że monroe przetrwała ale to już nie istotne. dało się poczuć wież miedzy bohaterami. a ze zakończenie jest otwarte- nigdy nic nie wiadomo. twórcy gier,seriali czy filmów często deklarują że to już koniec. a za jakiś czas zmieniają zdanie . jak dla mnie właśnie fajnie że takie jest. w duchu będę liczył na powrót

    największym minusem jest śmierć deucaliona. nie minęło parę minut od postrzału normalny człowiek by mógł przeżyć. a w tym czasie można by wyjąc kule, cokolwiek..

    mina lydi kiedy do niej dotarło że jacson jest z ethanem. bezcenna. stiles jak zawsze samym sposobem bycia rozbawia. . sprawa z trenerem genialna.

    no i the zaliczył przemianę wewnętrzną. w sumie fajnie ich połączyli. ten dzieciak nie był żły zanim to go nie wciągnęło. theo był żły właściwie od dzieciństwa bo już wtedy był pod ,,opieką” doktorów ale się zmienił

    najmniej chyba podobał mi sie 5 sezon a najbardziej 3. ale każdy stoi wysoko będę miło wspominał i pewnie kiedyś obejrzę całość na nowo. po cichu licząc na powrót (wiecie to mogłaby być historia kogoś nowego w tym uniwersum a scoot byłby kimś takim jak tutaj jest derek)

  13. Yyy, nie rozumiem sensu całego sezonu 6B, skoro w zasadzie Anuke-Ite pokonali w 5 minut (znaczy Scott pokonał niemal sam, jak zwykle, nasz idealny Mary Sue Zbawca BH bohatersko wydłubał sobie nawet oczka, zamiast trzymać je grzecznie zamknięte), Monroe spieprzyła i robi imby na całym świecie, a Gerarda pozbyła się Kate. Nawet nikt nie umarł, bo nie liczę tego kolesia, który był pretekstem do pokazania duchowej przemiany Theo (wtf, dokąd zmierzasz, świecie, jedyną zaletą Theo była jego bezwzględność – liczyłam, że wyrwie gówniarzowi serce i obliże palce z krwi, ale niestety ;( ).
    Szczerze mówiąc oczekiwałam, że zabicie anuke-ite nic nie zmieni i na koniec TW pokaże gorzką prawdę, że ludzie jednak są trochę źli, jeśli ktoś im da na to przyzwolenie i że walcząc z cyzmś, nie da się nie pobrudzić krwią. Liczyłam, że Scott będzie musiał odebrać komuś życie, bo to pozwoliłoby mu dorosnąć. Wydłubanie sobie oczu nie było drogą w dorosłość, zdecydowanie.
    Ale oczywiście wydłubanie musiało służyć epic, tfu, kissowi Scalii. Ja pierniczę, od czasów VD i TO nie widziałam równie wymuszonego shipu, jak tych dwoje „zostaliśmy bez pary, bo scenarzyści ratują oglądalność stydią a Kirę wywalili na zbity pysk”. ;p
    Niemniej scena Anuke-ite i Scotta jest fajna, mówię o początku z Nogitsune – największym koszmarem Scott i – rzecz jasna – słowami „that you will fail her…” *Adria obawia się, że padnie magiczne MALIA i laptop będzie musiał być wyrzucony przez okno* „ALLISON” – i w tym momencie Scott się wścieka, bo NIKT nie ma prawa wspominać Allison i szargać jej pamięci. Bo Scallison jest święte, amen, i lepiej niech nikt ze mną nie dyskutuje. xD No ale niestety 5 minut potem mamy tę obmierzłą scenę, dodatkowo do piosenki, którą bardzo lubię, podczas której mam ochotę wydłubać sobie oczy. Bueh.
    Kolejny idiotyzm, co już wskazywano powyżej – żółty tojad załatwiony w 5 minut wypaleniem skóry. A popiół? no dajcie spokój. To już spodziewałam się, że jak w mitologii greckiej Stiles przydrepta ze zwierciadłem i pokaże Anuczkowi jego paskudny ryjek. Nawiasem, nie wiem, jak tu się bać Anuczka – skrzyżowania Voldiego z randomowym Sithem, który podpierzył ciuchy mało modnemu nastolatkowi. ;/ Mnie osobiście raczej bawił. Stąd na plus wprowadzenie Jennifer i void!Stilesa jako reprezentacji Anuke-ite. Liczyłam też, że np. oczy wilków bd odporne na skamienienie, albo że banshee krzykiem rozwali skorupy z kamienia. Czy cokolwiek.
    Generalnie odcinek nie był taki zły, ale jako finał całego SERIALU pozostawiał niedosyt. Ten Alec i cala ta klamra kompozycyjna trochę na siłę zrobiona, ale był to jakiś pomysł.
    Jackson, Ethan, Lydia, Stiles, słabe to było, po prostu. Lydia czuje, że jej eks jest bi/gejem, Jackson jako bi/gej to juz wgl osobny temat, nie będę się już nawet nad tym pastwić. Jak lubię gejowskie shipy, zwłaszcza te niekanoniczne, to pomysł z Jacksonem i Ethanem jest po prostu durny.
    Wielki plus to badassowatość Szeryfa <3 i to jaki team tworzy z Parrishem (biedny Parrish, został sam, bo Lydia go olała ;/ ). Nie wypowiadałam się o poprzednich odcinkach, bo byłam do tyłu i bałam się spoilerów, ale niestety zawiodło mnie mocno to, co zrobiono Halwynowi, facet na to nie zasługiwał. nie można było chirurgicznie wyjąć kuli w całości, serio? ;/
    Podsumowując krótko (gratuluję osobie, która doczytała do końca, o ile się taka znajdzie w ogóle^^), nie było źle, ale oczekiwałam czegoś znacznie więcej. W zasadzie pisałam tu bardziej o minusach niż plusach, ale odcinek oglądało się szybko i z zaciekawieniem. To po prostu nie poziom finału serialu, amen.

    1. adria- w mitologi nie uzywali lusterka. fakt perseusz miał lustrzaną tarcze w walce z meduzą. ale po to by ją móc widzieć (spojrzenie tylko w jej odbicie nie było grożne). na nią nie działała jej moc. Lusterko zabiło bazyliszka

      ogólnie sie zgadzam. nie kumałem czemu dali zamienianie w kamień zamiast uśmiercania strachem. ale teraz widać ze to po to by mógł dorwać niektórych a i tak przeżyli. jak stiles powiedział że jego lękiem jest ślepota to miałem nadzieje na coś w tym temacie- chcąc czy nie chcąc w obecności anuk-ite musiałby zmierzyć sie ze swoim największym lękiem. wiec może to by jakoś osłabiło A-I

      fakt mi też nie pasuje ten tekst lydii do jacksona. wyjechał kiedy jeszcze byli parą(no wiadomo zerwali przez to ale jednak było to niemal w tym samym czasie), widać za bardzo sie nie kontaktowali, skoro nawet nie wiedziała ze jest od roku z ethanem. a ty nagle mówi tak jakby po nim to było dawno widać. ale za to mine zrobiła genialną

      1. @songo, masz rację z tą mitologią, pomyliłam, mój błąd. 😉
        Niemniej fajniej by było, gdyby zabijał strachem. 😉 Bo w sumie on na tym się opierał, na wykorzystywaniu strachu, by osoba otworzyła oczy i BUM. Jakos tego nie przemyśleli. I racja ze Stilesem, też czegoś w ten deseń oczekiwałam, ale można od biedy uznać, że Scott ogarnął, że jako ślepy nie musi się bać. Czy coś.
        A jeszcze jedna rzecz, mogli nie mówić, że słychać bicie serca pod kamienem, bo w tym momencie, 2 minuty po skamienieniu, widz już wiedział, że oni przeżyją. Monroe z pistoletem przy łbie Petera jakoś mnie nie przerażała.
        Lydia i Jackson chociaż mieli fajną chemię w tym odcinku, a Jackson dobrą akcję z ogonem. Ale jakoś dla mnie Jackson x Ethan to wątek jak z fanfica wzięty, trochę bez sensu i bez powodu. Bo co szkodziło zrobić z nich kumpli, którzy się spotkali w Londynie i zgadali? Efekt byłby ten sam, bo ich związek miał zerowe znaczenie dla fabuły (jak połowa związków w TW ;p). no i fakt, nie wiem, skąd Lydia brała podejrzenia, że Jackson jest gejem/bi. Z namiętnych seksów z nim? ;p

        1. @adria . monroe chyba nawet po zmianie w bestie nikogo nie przeraziła xd
          mi tam obojętny ich związek, tylko Danny jakiś pominięty. wiem ze zerwali (nie pierwszy raz) no ale jednak ten paring miał większa historie . w sumie nadal nie wiemy skąd on wie o wilkołakach itp. jeśli samego dannego nie mogli pokazać to ethan mógł coś o nim wspomnieć czy ktokolwiek (no bo to w sumie głupie- oni często z wieloma ludźmi dużo przeżyli. a jak ktoś wyjedzie to całkiem o nim nikt nie wspomina i jakby w ogóle sie nie kontaktowali. jackson i ethan przykładem. fakt że danny nie był w paczce nadludzi. no ale jednak też jakoś tam se kumplowali i trochę robili razem issac w ogóle olany mimo ze może mu grozić upolowanie przez łowców (skoro w londynie działali to kto wie gdzie jeszcze). jasne że w prawdziwym życiu tez sie kontakt urywa. ale po takich przeżyciach jakie mieli trochę to dziwne)

          1. Monroe była zwyczajnie głupia. Dlatego nie wiem w sumie, jakim cudem przeżyła i jeszcze organizuje łowców na całym świecie. Nie wspominając już o tym, że jej powody do „zemsty” czy jak to nazwać, są zwyczajnie głupie i bezsensowne, bo gdyby nie Scott i jego wataha, to w ogóle by nie żyła, ona i połowa BH. W zasadzie tylko Gerarda spotkał zasłużony koniec z rąk własnej córeczki, to akurat jest satysfakcjonujące zakończenie tej gałęzi Argentów, jak dla mnie. Szkoda mi Chrisa, jak ich oboje zamknął w Armory i odchodził z takim bólem na twarzy. Ale w sumie ma Melissę i Scotta (niemniej nie wybaczę mu, że wepchnął się miedzy Mel i Szeryfa xD).
            Co do Danny’ego, to też żałuję, bo był jednym z moich ulubieńców, ale chyba były jakieś niesnaski na linii aktor-telewizja. Z drugiej strony jak juz się 5 minut rozwodzili nad rocznicą związku (wtf), to mogli te 5 minut poświęcić na Danny’ego. xD
            Issac to już w ogóle, ja rozumiem, że Sharman strzelił focha, ale na finale mógłby się łaskawie pojawić. Myslę, że dla każdego aktora pojawienie się jego postaci w finale całego serialu to coś przyjemnego, nobilitującego, ponadto Isaac miał mnóstwo fanów. I był najlepszym betą Scotta, choć nie został przez niego przemieniony. Dla mnie zresztą nietrafiony był związek Isaaca i Allison, bo spieprzył relacje między chłopakami. I racja, Isiu jest we Francji (?), więc powinni go chociaż ostrzec. jak nie mogli ściągnąć Sharmana, trudno – wystarczyło powiedzieć „Isaac jest obecnie na Grenlandii, nie zdąży przyjechać” czy coś. Cokolwiek. Kiry nie lubię, ale to, jak urwali jej wątek i wcisnęli Malię jako materac Scotta, udając, że Kira nie istnieje, to trochę niestosowne, skoro była w stałej obsadzie i niby taka wielka tru loff.
            Generalnie TW celuje w to, że wprowadza milion postaci, a zostawia te najmniej udane, a o reszcie udaje się, że się nie pamięta. (może Wild Hunt zgarnął tego i owego i nie oddał ;p). Na miejscu scenarzystów wywaliłabym np. Hayden, widać zresztą po 6b, że serial nic nie stracił na jej nieobecności. Trzymali też w 3. planie takie postaci jak Brett i ta jego tępa siostra, którzy wg mnie byli potrzebni jak dziura w moście, a ich smierć w sumie nic nie przyniosła fabule ani widzom (w sensie wzruszeń itp, bo co kogo oni obchodzą xD).
            Dodajmy jeszcze niekonsekwencję, 6A było wypełnione stydią do porzygu, a jak teraz Stiles przyjechał, to nawet się nie pocałowali. więcej interakcji miał sterek. xD Z kolei budowany tyle czasu marrish został nagle olany, i to kompletnie. ;/ Szkoda.
            Jezu, jak ja narzekam, naprawdę jestem małym hejterem. ;D

          2. @adria- (nie wiem czemu nie moge na tój komentarz odpowiedzieć) ale napis ,,odpowiedz”” znikł)
            monroe była dobra na sam początek. ae zamiast ciągnąć ją dalej i robić z niej głównego wroga wszystkich nadludzi. to mogli zostawic dla niej role pionka. nie wiem jak niby ona miałaby poważnie zagrozić wszystkim wilkołakom itp. argentowie i inni łowcy polowali na nich przez wieki , ona ma minimalną wiedze o tym świecie i niby udało jej sie rozkręcić afere światową

            co do jej powodów. ja nawet je rozumiem. tylko niby jest taka mądra wykształcona i w ogóle. gdyby sie zastanowiła nad tym (a powinna skoro tak to przezyła) zrozumiała by że scott i reszta nie odpowiadają za wszystkich nadludzi. to ze jakiś polak kogoś za granicą zabije nie znaczy że wszyscy jesteśmy winni. to przecież logiczne a ona tego nie ogarnia

            a jak już tak narzekamy to w sumie słabo też wątek wild hunt zakonczyli. , ile pomysł mi sie podoba to jednak nawet nie wiemy po co oni to wszystko robili ,gdzie jechał ten pociag. . czy powróca i jak ich pokonać tak raz na zawsze

        2. @songo – chyba nie można umieścić odpowiedzi do odpowiedzi, część skryptów portalowych sobie z tym nie radzi. ;p

          Argentowie i ci z Meksyku, Calaveras (?) – oni niby byli takimi zajebistymi łowcami, mieli kontakty, broń itp. Monroe mogła niby odziedziczyć imperium po Gerardzie, ale wątpię, by ktokolwiek ją słuchał. ;D

          Monroe jest nielogiczna, bo jest zaślepiona nienawiścią, ale myślałam, że po zabiciu anuke-ite to jakoś jej „opadnie” i do głosu dojdzie rozsądek. Niestety, TW sie zatrzymało wpół drogi, niby sugerują, że ludzie potrzebują tlyko przyzwolenia na zło i dają niestosowne aluzje do Kristalnacht, a z drugiej nagle wszyscy odrzucają broń, ale nie Monroe. -_- dziwne to i nieprzemyślane.
          Co do 6A i generalnie finałów i „tych złych”, niestety TW ma taką przykrą przypadłość, że wszystko rozwiązują w 5 minut i to debilnie, chociaż najpierw pół sezonu wszyscy biadolą „laboga, niepokonane zło, co my nieszczęśni możemy uczynić, wszyscy zginą, a Stiles/Mason/ktokolwiek są straceni, skoro zło wzięło w posiadanie ich ciała”. finał 6A był absurdalny, Scott użył zwrotnicy i pociąg odjechał w ch*j. Wtf, Teen wolfie, wtf.

          niemniej już teraz tęsknię i mi smutno, że nie będzie więcej TW, choć od s4 mówiłam, że powinni zakończyć i oszczędzić sobie obciachu. ;D

          1. dlatego w takich serialach nie przeadam za antagonistami którzy są jakimś rodzajemtyle ze bezmysłnego potwora (no dobra niby WH mysleli tyle że całkiem w niezrozumiały dla ludzi sposób, AI niby tez ale ten był za krotko a jeggo motywy jako tako poznalismy tuż przed wejściem pyłu) . 1 sezon to był taki wstęp ale sprawa z pieterem wyszła fajnie mnie np zaskoczyło ze to on jest alfą. w drugim było sporo rzeczy i sporo wrogów. najbardziej podobał mi sie trzeci. zbytnio nie kojarze co poza nokitsune było w czwartym a co w piątym ale sprawa z mrocznym stilesem też była spoko. doktorzy może gorzej ale cała fabuła dała moziwość wprowadzenia paru nowych twarzy (co wyszło raz gorzej raz lepiej ale to inna sprawa). te kawałki z kate były nudne nawet. właśnie dlatego nie kojarzę czy to końcówka 4 czy początek piątego

            no a w szóstym ogólnie zarys dobry . ale jakoś finały sie nie wybiły. koniec 6b wypadłby lepiej gdyby mieli tak z 12 odcinków więcej na zakończenie walki z łowcami, rozwój sprawy z anuk-ite. finał 6b jako finał całego serialu mi sie podoba o czym pisałem w swoim głównym poście. ale jako finał wątku anuk jest sredni

          2. Peter to był mega zaskok. ;D Nogitsune był w 3B, w s4 był Benefactor i ludzie zabijający za kasę, do tego Kate jako ten jaguarołak czy jak to tam nazwać. 5A to był Theo i Dread Doctors, w 5B Dread Doctors i Bestia z Francji.
            dla mnie 6B odwrotnie, jako finał sezonu by uszedł, jako finał serialu niespecjalnie. ;p ale fakt, rozwalenie Anuka w 5 minut, najprostszym sposobem, to idiotyzm. ale kompletnie w duchu TW, przypominam, że Bestię też w sumie tanim kosztem zabili i jeszcze ocalili Masona przy okazji oraz pozbyli się Theo.

            generalnie nie było jakoś źle, ale dobrze też nie.

          3. z bestią to w ogóle była dziwna sprawa. rozumiem eksperymentalnie zamienić masona w bestie. ale to że jakoś przy okażji przywrócili świadomość (może i dusze) od dawna niezywego gościa. i ta świadomość mogła nie tylko przejąc kontrole ale zmienić ciało masona na swoje . było dziwne. ale tozszamość głównego doktora była fajną sprawą.
            to już wiem czemu nie kojarze- bo w sumie w 5s jest jakby jeden wątek tylko i to mnie zmyliło

            a właśnie – co sie stało z tą drugą banshee która była benefactorem? raczej zyje b nie pamietam by zgineła

          4. z Bestią wątek był po to, by dać retrospekcje z Crystal. Z drugiej strony ta klamra – 5×01 Scott angstujący nad AA i 5×20 – Scott tuż przed śmiercią myślący tylko o niej, co tak naprawdę ocala mu życie – była super i na tym mógłby sięskończyć TW. Oryginalne golden trio uczy się do matury, myśląc o swojej Allison. 😉
            Niemniej najdziwniejsze było to, że Masona odzyskali, bo że akurat po Damnatio Memoriae Sebastien zmartwychwstał po przypomnieniu sobie imienia, to spoko. No ale nie można w dzisiejszych czasach zabić w serialu geja, więc Mason musiał wrócić. xD
            A kto niby był Dread Doctorem? Bo ja zupełnie nie pamiętam tego wątku, nudził mnie jak cholera.
            banshee Meredith nie żyje, umarła bodaj w s4 jak były cyrki z Benefactorem. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale głowy nie dam, bo s4 mnie strasznie irytował. Potem w 5B Meredith się pojawia w katatonicznych wizjach Lydii i uczy ją walczyć.

  14. Wzruszyłam się, oglądam serial od połowy pierwszego sezonu, od tylu lat jestem z nim, uważam go za najlepszy i nie sądze żeby po tych wszystkich latach jakikolwiek inny zajął jego miejsce. Poznałam niesamowitych aktorów których będę śledzić w innych serialach czy filmach. W ciągu 6 sezonów pojawiło się tyle wątków, tyle NIEWYJAŚNIONYCH wątków, tyle zostawionych spraw, tyle porzuconych postaci które nie wróciły jak Derek np Isaac na ktorego powrot czekałam. Jednak bardzo szanuje to że wrocily postacie jak np Jackson, wiem że mnostwo osob na to czekało czy ukochany trener. Jasne też że mało możliwe żeby sprowadzić wszystkich aktorów jednak oczekiwałam ich większej ilości, jak każdy z nas sie zastanowi to przypomni sobie o naprawdę wielu super postaciach które przewineły się przez te wszystkie sezony. Mam kilku naprawdę ogromnych ulubieńców w których wierzyłam od ich pojawienia się (np Theo)pewnie wiecie o czym mówie i naprawdę maluteńką garstkę których nie lubiłam (np ta cała śmieszna uważająca się za nie wiadomo co nowa łowczyni) Wracając – uważam że serial i fabuła ma tak ogromny potencjał i możliwości i mogliby stworzyć jeszcze naprawdę naaprawdę dużo i naprawdę dużo odcinków z czym większość fanów sądze że się zgodzi bo jak na finał to 50 min to zdecydowanie za mało żeby dać nam prawdziwą satysfakcję. Długo można by pisać na ten temat, jednak podsumuje to wszystko tylko tym, że stawiając tak ogromny poziom akcji, klimatu, serialu to spodziewałam się czegoś bardziej ”wow” w finale, z bólem to pisze. Łatwo się domyśleć też że chłopak z jakim rozmawiał Scott, nowa beta. Będzie nie wiem, głównym bohaterem lub jednym z bohaterow nowego np serialu związanego z historią TW? Dziwnie sie czuję bo naprawdę nie wiem co mam myśleć, nie tego się spodziewałam. (mam tez dziwne wrazenie ze Gerard zyje XD) A tak na zakończenie zakończenia, nawet jeśli na kolejny sezon/serial nie wiem, miałabym czekać tyle, ile czekano na Twin Peaks, mogę z ręką na sercu powiedzieć, będę czekała tyle, ile będzie trzeba. Tylko dziękować za spędzone godziny, bo było ich niezliczenie dużo (sezony obejrzane niektóre po kilka razy XD lub odtwarzane akcje/sceny bo tak mi się podobały). Szkoda że to już koniec, będę bardzo bardzo tęsknić ale nie można mieć wszystkiego.. :'(

  15. Pokonanie Anuk-Ite łatwiutkie, ale pytanie czy on wcześniej kiedyś był połączony ? Cały czas było, że rozdzielony jest straszny i takie tam a po połączeniu już ma być niepokonany nikt nie ma mieć szans i pierdu pierdu.
    Po pierwsze w przedostatnim chyba odcinku Gerard go spotkał i zaproponował pomoc, bo niby nie ma szans z Scottem w normalnej walce 1 vs 1 , już tutaj niepokonalność Anuk-Ite jest podważana.
    Po drugie to to połączenie, udało mu się dopiero teraz połączyć, wcześniej był to człowiek z nadprzyrodzonymi mocami i wilkołak, może próbował ktoś tego górskiego pyłu ale na człowieka i nic nie dało a na człowiekowilkołaka to już działa. Dla mnie to jedyne sensowne wytłumaczenie

    Co do Scotta raniącego się w oczy bez sensu, brakowało takie czegoś tego momentu, że np już otwierał oczy, ale ktoś im przeszkodził i Anuk-Ite odwrócił się od niego i tamtą osobę zamienił w kamień. Takie coś 30 sekund scena a ile więcej sensu wprowadza 😀

    1. scena z wyłupieniem sobie oczu nigdy nie nabierze sensu. ;/ Niestety, była potrzebna tylko do epickiego kissa scalii na koniec. ;/ Nawet nie do zbudowania napięcia, bo w pierwszej minucie finału pokazali nam Scotta z oczami.

  16. Uśmiercili Bretta i jego siostrę przecież.. szkoda bo może nie wnosił dużo ale ja tam go lubiłam
    Pewnie połowa która pisze że szkoda że nie uśmiercali postaci na koniec byłaby oburzona najbardziej gdyby padło akurat na ich ulubioną postać, taka prawda. Moim zdaniem bardzo dobrze że ograniczyli to. Ja np mega się cieszę że Theo „wrócił” bo myślałam że go nie wydostaną i byłam niesamowicie szczęśliwa z każdej sceny z nim

  17. adria- głównym doctorem był ten przyjaciel sebastiana co początkowo go krył choć wiedział ze jest bestią. było to widać po tym że ozywiony sebastian go rozpoznał i sie zdziwił. powiedział jego imie (nie pamietam, chyba cos na m. maurycy może) a doktorek odpowiedział ,,to wszystko dla ciebie „” i zmarł. dla mnie fajna sprawa bo to naprawde wielka przyjażń. wiesz on zrobił tak wiele dla swojego przyjaciela , mimo że to było też niemoralne i żłe (w sensie eksperymenty na ludziach) . ale jednak doceniam motywy. sam mam jednego czy dwóch przyjaciół dla których móggłbym coś takiego zrobić

    1. serio to był ten Marcel czy jak mu tam? jejku, to nawet nie pamiętam tego ;D
      TW miewa takie fajne, głębsze wątki, po czym olewa je na rzecz pokazywania macanek sciry albo layden, a szkoda. ;/

      1. niestety. sceny ero w tym serialu nigdy nie sa w dobrym momencie. do dziś pamiętam jak mnie scot wkurzał tym że miał wąty do stilesa o tego zabitego wendigo (którego tak właściwie stiles nie zabił bo to wypadek był) . tylko ze kiedy stiles uciekał itp. scott macał sie z kirą. nawet telefonu nie odbierał. i on śmiał sie oburzać o sprawę.

        1. 5A mnie mega wkurza, rozwalenie scilesa, bo jakiś durny wendigo nadział się na rurę, było idiotyczne. Scott zachował się jak kretyn ;/ a Stiles drugi mądry, jakby od razu mu powiedział, jak bylo naprawdę, to Theo nie dały rady podpuścić Scotta.
          ja wgl nie przepadam za tymi późniejszymi paringami i uważam, że TW było dobre, dopóki shipy nie przysłoniły właściwej akcji. ;D Już w s3 irytowało mnie alisaac, pojawiła się scira i stalia (aczkolwiek do stalii się przekonałam), layden to już w ogóle zgroza, geje byli trochę na siłę, w tym o ile Mason jest spoko, o tyle Corey jest irytujący i tchórzliwy, no a o scalii to już sie tu wypowiadałam i nie zamierzam brnąć dalej, bo dadzą mi bana za wulgaryzmy. A romantyczna stydia niestety wyszła im grubo poniżej oczekiwań. W zasadzie z „nowych” shipów to tylko marrish było fajne. 😉

          1. głupie było nadanie sprawie takiej wagi jakby stiles zrobił cos bardzo potwornie złego. raz że to był wypadek . ale nawet gdyby on sam go zabił, to gość chciał mu zjeść nogi a może i by go dorwał całego, obrona własna w takiej sytuacji jest normalna. samego stilesa rozumiem pod tym względem że zabijanie itp nie dla każdego jest takie łatwe i ludzie w realu tez często mają po tym traume. ale cała otoczka była na silę
            co do paringów to ja na nie większej uwagi nie zwracam. wiadomo główny ship scoot x alison ważny dla serialu bo od ich znajomości sie w sumie zaczyna, ale reszta już mniej. kira jako postać była fajna szkoda że ją usunęli ale pewnie to jakieś kwestie na lini produkcji za tym stały. tak czy siak jej wątek trochę zmarnowany. a jak chodzi o homo paringi to z dwóch jakie mamy danny x ethan znacznie lepszy . ale to można ogólnie odnieść do tego że nowa generacja, z liamem na czele , im nie za dobrze wyszła w porównaniu do starszej

          2. No właśnie wszystko było rozdmuchane, taka sztuczna drama z tym wendigo dla ubogich. ;/
            Co do paringów, to właśnie na początku TW mi się podobało, bo nie na paringach się opierało, co jest niespotykane w teen dramach. Niestety od s4 paringi jak dla mnie są główną osią serialu, im są podporządkowane inne wątki, czas antenowy na nie, rozwój postaci itp. ;/ i mega mnie to irytuje, zwłaszcza, że twórcy TW kompletnie nie czują chemii i wciskają same beznadziejne paringi jako wiodące.
            No a nowa generacja to porażka na całej linii, o ile z samego Liama czy Masona dałoby się coś wycisnąć (choć śmierdzieli tanią podróbą scilesa na kilometr), to Hayden i niewidzialny gej zrobili z nich obojga beznadziejnych bohaterów. Wystarczy popatrzeć na s4 lub 6B, nie bylo Hayden = Liam bywał znośny, chwilami niemal interesujący. I budził sympatię. Masona w s4 bardzo lubiłam.
            a jak generalnie lubię gejowskie paringi, a w TW to już w ogóle można by ich parę wymyślić (xD), tak jethan jakoś mnie nie ujął. nie jest zły, co to, to nie, nieźle zagrany, bo chemia jest, po prostu jak dla mnie jest mega niekanoniczny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.